sobota, 28 czerwca 2014
Serwetka frywolna, ględzenie na YT i takie tam...

Dzieńdoberek :)

Sukienka z poprzedniego wpisu zostałą grzecznie przedłużona. Sądząc z opinii wyrażanych na facebooku to trudno powiedzieć, która wersja jest lepsza. 
Mniej więcej tyle samo osób wypowiedziało się za dłuższą co i za krótszą :)))

sukienka szydełkowa

szydełkowa sukienka

Muszę przyznać, ze bardzo polubiłam te wiatraczki :)


Serwetka.
Potrzebna była mi niewielka serwetka w kolorze bordowym.
Wzięłam więc czółenka i zaczełam wymyślać.

Z tego wymyślania powstało takie coś -

 frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

itd. rząd po rządku, aż wyszła taka-

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

Pomimo że długie łuczki nie są zbyt praktyczne, to jednakzdecydowałam się na taki eksperyment, ponieważ mam już sporo serwetek dość gęstych, grzecznych, zapikotkowanych na cacy, delikatnych.

Zawsze to coś innego.

Serwetka jest z Aidy 15 i ma 28 cm średnicy.

Całkiem ładnie prezentuje się na mojej szafce nocnej (która jest w kolorze jasnego drewna).

Po zrobieniu serwetki narysowałam schemat. 

Łoj... o ileż trudniej rysować niż machać czółenkiem. Dłużej rysowałam ten schemat niż robiłam serwetkę.

Wprowadziłam do niego kilka poprawek i jutro wrzucę go na moją stronkę, jeśli więc ktoś będzie miał ochotę, to może skorzystać.

Po zrobieniu schematu powstała... kolejna serwetka :D Tym razem żółta.
Wzór ten sam z lekkimi modyfikacjami. Dodałam też troszkę pikotków, niepotrzebnie.

Druga rodziła się tak -

 frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

frywolitkowa serwetka

Żółta serwetka jest z Aidy 20 i ma 27 cm średnicy. 

Tutaj wrzucam tylko zajawkę schematu bez podanej ilości słupków. W pełnym rozmiarze będzie gdzie indziej a na blogu jutro go podlinkuję.

scheamt serwetki

serwetki

A co z ględzeniem na YT?

Ano rozgadałam się na temat moich problemów z cerą i jak sobie z tymi problemami radzę (raz lepiej raz gorzej). 
Miałam nie robić filmików tego rodzaju, ale jedna z czytelniczek blogowych namówiła mnie (po tym jak tutaj napisałam, ze nie będę opowiadała o urodzie skoro sama urody żadnej nie mam :)), żebym jednak co nieco opowiedziała, bo może komuś coś akurat pomoże.

I takim sposobem powstał TEN FILM. Długi :(  

 

Aha, te nieszczęsne kolczyki chabrowe są już u nowej właścicielki. Widziałam nawet fotki :)

Pozdrawiam i dziękuję za wszelkie komentarze :)

niedziela, 15 czerwca 2014
Dwukolorowa sukienka skończona

Witajcie :)

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze. 

Mogę już dzisiaj pokazać fotki gotowej sukienki i tym samym odpowiadam na pytanie, które pojawiło się w komentarzach czy będzie ona dwukolorowa. Tak, tylko żółć i czerń.

Sukienka jest dość krótka. Lubię taką długość jednak postanowiłam, że dorobię jeszcze jedno okrążenie z elementów. Muszę dokupić jedną szpulkę czarnej Maxi.

Szydełko 1,5 mm - 1,75 mm - 2 mm. Szerokość sukienki regulowałam zarówno zmianą wielkości szydełka jak i dodając jedno - dwa okrążenia w poszczególnych elementach.

Zużycie kordonka Maxi - na górną żółtą część poszedł jeden motek i troszeczkę z drugiego.

Dolna czarna część zjadła dokładnie trzy motki. Zostało tyle nici, że mogłabym dołem jeden rządek słupkami dorobić, może dwa, ale wątpię.

Sukienkę przymierzałam na trzy halki - czarną (moim zdaniem wygląda najlepiej, choć wzór w dolnej części zanika), żółtą (górą wzór słabo widoczny) i beżową (widać i dołem i górą wzór).

Czarna halka najlepsza, bo mam figurę gruszki i niestety do tego nietypowy brzuszek (choć do zdjęć grzecznie go wciągałam ile się dało), lepiej więc dolne partie mojej osoby maskować ciemnym kolorem. Tak mi się wydaje.

Choć dziwne jest to, że najlepiej wyglądam w spodniach typu rurki, hmm. Ponoć nie są wskazane dla gruchy.

No dobrze, pokażę kiecunię.

Na początek z czarną haleczką.

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

Z żółtą haleczką -

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

i na koniec z beżową alką

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

sukienka szydełkowa

Biżutki, które założyłam do tej sukienki, to już kiedyś pokazywałam. Taki prosty komplet dawno temu sobie zmajstrowałam i teraz się przydał.

biżuteria z drutu

biżuteria z drutu

wirewrapping

wirewrapping

Skoro już jestem przy biżuterii, to pokażę kolczyki, które ostatnio zrobiłam.
Trochę nerwów przy nich straciłam, bo powstały na czyjeś konkretne życzenie, miało powstać coś jeszcze i coś jeszcze, ale podziękowałam za "współpracę", pomimo, że materiał zakupiłam z własnej kieszeni plus - oczywiście - przesyłka.
Najgorzej gdy ktoś sam nie wie czego chce i na dodatek kompletnie nie szanuje czyjegoś czasu, czyjejś pracy.

Takie osoby niech kupują gotowce, które mogą dokładnie obejrzeć i się zdecydować - brać czy nie. Mogą je też później zwracać, decydować się na inne, znowu zwracać i znowu brać coś innego... 
Z jakiej racji mam słuchać jak mnie ktoś obraża przez telefon, lekceważy moją pracę, ma gdzieś stracony czas. 
Widziały gały co wybrały, potem jeszcze na konkretne moje pytania odpowiadały - czy aby na pewno ten wzór? Tak. Czy srebrne drobne koraliczki mają też być tak jak w wybranym przykładzie? Tak. Kolor? Chabrowy. Koraliki szklane... itd. Rozmiar? Mniejsze niż pierwowzór.

Telefon... cena ma być niższa, bo skoro kolczyki mniejsze...
Tak, ciut mniejsze, ale wzór ten sam, ilość koralików ta sama... Obniżyłam. 
Pokazać kolczyki. Pokazałam. 
Się zaczęło - Ja kwiatkowej biżuterii nie noszę!
To po co Pani taki wzór wybrała, na fotkach wyraźnie widać jak się koraliki układają...
Zresztą o te srebrne właśnie się dopytywałam zanim zaczęłam robić, a teraz one się nie podobają, bo kwiatkowe...
Usłyszałam - to te sobie pani może przecież sprzedać...

Tak i robić kolejne w ciemno, bo przecież przyszła właścicielka nie ma pojęcia właściwie czego chce. Te kolejne też będę sobie mogła sprzedać i tak dalej. 

Na wzmiankę, że już i tak poniosłam koszty z własnej kieszeni, bo zamówiłam materiały na resztę biżuteryjnego kompletu usłyszałam - no i co z tego, uczciwy człowiek wysyła za pobraniem, ja z góry nie płacę.
Tak, kiedyś wysłałam za pobraniem i jeszcze za zwrot nieodebranej przesyłki musiałam zapłacić. 
Znowu lekceważącym tonem - no to co z tego, przecież towar dostała pani z powrotem.

Zobaczcie jaki kompletny brak szacunku dla czyjejś pracy. 
Powiedziałam, że koniec, nie chcę grosza ale też nie mam zamiaru niczego więcej dla tej osoby robić.
Tu usłyszałam, że naraziłam ją na koszty, bo straciła na rozmowy telefoniczne i zostanie bez biżuteri, której potrzebuje na już. 
Tak, bo na wykonanie miałam bardzo mało czasu i w normalnych warunkach nie byłoby problemu, ale z pewnością czasu za mało na takie marudzenie.

Mogę robić i dziesięć wersji dla kogoś kto wie czego chce, dla kogoś kto mnie szanuje. 
Dla takiej osoby zrobię wszystko, żeby była zadowolona.

Na szczęście takie osoby, jak niedoszła właścicielka kompletu biżuterii, trafiają się rzadko. 

Dlaczego to opisałam? 
Ku przestrodze. Teraz już będę mądrzejsza.
Nie jestem jakimś wyrobnikiem. 


Kolczyki w kolorze chabrowym  polecą jutro jako prezent, do kogoś, komu się spodobały.

 kolczyki

Następny wpis będzie kompletnie nie z mojej bajki :)

Pozdrawiam wszystkich zaglądających :)

 

poniedziałek, 02 czerwca 2014
Będę truć, bo refleksje mam :)))

Skończył się maj.
Maj, słodki miesiąc pachnący bzem :)

bez

bez

Maj - miesiąc komunijny -

profitka na świecę frywolitka

profitka na świecę frywolitka

profitka na świecę frywolitka

profitka na świecę frywolitka

profitka na świecę frywolitka

grzebyk frywolitkowy komunijny

grzebyk frywolitkowy komunijny

grzebyk frywolitkowy komunijny

grzebyk frywolitkowy komunijny

grzebyk frywolitkowy komunijny

 Robiąc te wszystkie ozdoby dla dziewczynek przystępujących do Pierwszej Komunii św. tak sobie dumałam i dumałam...

Czy ten dzień był dla dzieci i ich rodzin ważny i przede wszystkim dlaczego był ważny?

Piękny strój, piękny wygląd, zastawione smakołykami (a może i alkoholem) stoły w lokalach, wielu gości i przede wszystkim wymyślne, bogate prezenty.

Czy w tym wszystkim znalazł się czas na zauważenie malutkiego białego opłatka?

Czy znalzła się wiara potrzebna do rozpoznania kto się kryje w tym białym opłatku?

Czy dzieci widzą tę wiarę u swoich rodziców? Może słyszą tylko słowa a nie widzą uczynków?

Może nawet słowa są zaprzeczeniem wiary.

Chciałabym wierzyć, że to nie tylko jakiś rytuał, nie tylko na pokaz - bo inne dzieci przystępują to moje również.

To nie miałoby sensu. 

Piękny strój, przyjęcie, goście, prezenty - nie są ważne. Ten dzień nic nie straciłby na ważności bez tego wszystkiego. Ten dzień jest ważny z zupełnie innego powodu. 
Ten powód powinni dzieciom objaśnić przede wszystkim rodzice a dopiero potem ksiądz czy katechetka.
Gdy w domu brak żywej wiary, to dziecko niczego nie zrozumie, choćby ksiądz czy katechetka tłumaczyli najlepiej jak potrafią. Gdy rodzice wiarą się nie dzielą, to z tego dnia dzieci zapamiętają jedynie prezenty, gości i ogólne zamieszanie. 

Przyjęcie z prezentami można zrobić tydzień, dwa tygodnie przed samą uroczystością lub po niej. Wtedy nic ani dziecka ani rodziców nie będzie rozpraszało, nic nie przeszkodzi w skupieniu się na tym Kimś najważniejszym.

Jeśli dla Ciebie ten mały biały opłatek, to wyłącznie mały biały opłatek, jeśli wkurza Cię to całe zamieszanie komunijne, to odpuść. Nie krzywdź dziecka, nie mieszaj mu w głowie. 
Dorośnie - samo zdecyduje czy wybiera wiarę, czy chce przystępować do sakramentów, czy nie. 

O milcząca Hostio biała,
na kolanach wielbię Cię,
Tyś tak biedna, taka mała,
a w Twym cieniu kryje się,

Ten, co rządzi całym światem,
Bóg wszechmocny - Stwórca nasz,
Przed którego majestatem
Aniołowie kryją twarz. 

-------------------------------------------

Maj się skończył a refleksji masa pozostała.

Generał umarł. Ludzi podzielił. 

Kochani politycy co jak co, ale pokory, skromności, pracowitości moglibyście się od tego człowieka nauczyć.

Decyzje trudne, czasy trudne, wybory takie, że za żadne skarby bym się nie zamieniła.

Jednak nigdy nie usłyszałam z Jego ust słów mieszających kogokolwiek z błotem, zwalania winy na innych. 

Nic mnie tak nie zraża do polityków jak docinki pod adresem inaczej myślących kolegów po fachu. Jad, przekąs, obrażanie, wyzwiska, lekceważenie. 

Ktoś kto stosuje takie chwyty jest u mnie od razu przekreślony. Niezależnie czy z prawicy czy z lewicy czy ze środka...

Kultura przede wszystkim.

Generał miał kulturę. 

Jak każdy człowiek podejmował decyzje i słuszne i nie słuszne. Brał za nie zawsze odpowiedzialność. Postępował zgodnie z własnym sumieniem. 

Wiem jaka była sytuacja przed samym stanem wojennym. Wiem co się działo tuż za naszą granicą, tylko krok dzielił nas od wielkiej tragedii. 

Być może gdy rani obcy to boli mniej niż gdy rani swój.

Jakby nie oceniać tego człowieka i jego decyzji, to z pewnością - kulturalny człowiek zamilknie przy trumnie!

Choćby ze względu na rodzinę.

Pogrzeb to nie miejsce ani nie czas na protesty i wyzwiska.

Umarł człowiek, obcy mi światopoglądowo, jednak za wiele go szanuję. Za to że brał odpowiedzialność za swoje czyny, że był pracowity, skromny i przede wszystkim pełen kultury.

Teraz Bóg go będzie sądził. Zna jego serce i wie co nim kierowało przy podejmowaniu decyzji takich a nie innych.

Historia też osądzi, ale z historią to róznie bywa. Sądzi tak jak sądzą ci, którzy akurat w danej chwili mają głos.

Marzy mi się, że kiedyś wreszcie będziemy potrafili rozmawiać ze sobą kulturalnie. Bez docinków, bez obrażania. 

Czytając wszelkie komentarze jakie pojawiają się w necie można się załamać.

Kultura wypowiedzi, szacunek dla rozmówcy... gdzież to się podziało?

---------------------------

Sumienie... ważna rzecz.

Ja myślałam, że dla wierzącego dekalog zawsze stoi na pierwszym miejscu. 

Skoro wierzę w Boga, to nie ma nikogo kto stałby ponad Nim.

Skoro wierzę w Boga, to żadne prawo nie jest ponad Jego prawem.

Gdy Bóg jest na pierwszym miejscu to wtedy wszystko inne jest na swoim miejscu. 

Dla wierzącego tak powinno być.

Prawo ustanowione przez człowieka nie zagłuszy prawa Boskiego, jeśli jestem wierzącym człowiekiem.

Po co więc podpisywanie jakichkolwiek oświadczeń, deklaracji?

Jestem wierzący, nie będę zabijał i nikt nie ma prawa mnie do tego zmusić. Raczej własne życie oddam niż komuś je odbiorę. Chyba, że broniąc czyjeś życie (napaść, wojna, choroba matki - ciąża zagrażająca życiu). To już są trudne wybory.

Człowiek sumienia pozostanie człowiekiem sumienia niezależnie od tego jaki zawód będzie wykonywał.

Sędzia. Czy prawo jest dla człowieka czy człowiek dla prawa?

Czy prawo ma bronić człowieka i służyć jego dobru?

Jakie dobro wyniknie ze skazania chorego człowieka, który ukradł batonika?

Jakie dobro dla społeczeństwa wyniknie ze skazania tego, kto wpłacił kaucje za tego "złodzieja".

Przed czym nas - społeczeństwo - ten wyrok obronił? Przed jaki złem?

Czy człowiek sumienia uznałby szefa więzienia za winnego czy raczej pochwaliłby go za to co zrobił?

Idąc do lekarza oczekuję, że będzie uprzejmy, kulturalny, że zrobi wszystko co potrafi aby mnie wyleczyć, że będzie szczery, że mnie nie dobije z litości - nawet, gdy będę o to prosiła, a jedynie pomoże łatwiej przejść przez cierpienie. Chcę wierzyć, ze nie pobierze mi żadnych organów na żywca, stwierdzając pochopnie zgon, że nie wszczepi mi zadnych organów od kogoś kto być może nie całkiem umarł. Chcę wierzyć, że nie zapisze mi leków tylko dlatego, że jakaś firma farmaceutyczna sobie tego życzy. Chcę wierzyć, że nie będzie testował na mnie leków bez mojej wiedzy i zgody i chcę wierzyć, ze nie sprzeda mojej skóry do zaprzyjaźnionego zakładu pogrzebowego.

Policjant, nauczyciel, rodzic, polityk, lekarz i każdy inny. 

Chcę wierzyć, że kazdy wykonuje swoją pracę najlepiej jak potrafi, uczciwie i traktuje drugiego jak kogoś z najbliższej rodziny.

-----------------------------------------

 

Rozpisałam się strasznie a to tylko mała część refleksji, które mi się po głowie telepią.

Po tym co napisałam oberwę od wszystkich, bo naraziłam się wielu. Trudno. 

Szanując zdanie innych, nie mam zamiaru kryć się z moim własnym.

------------------------------------

Nowych robótek niewiele.

Taki maluszek - frywolitkowy wisiorek

frywolitkowy wisiorek

frywolitka

wisiorek frywolitkowy

Aktualnie w bólach powstaje sukienka. Zaczęta dawno, ale przez wszystkie komunijne rzeczy długo leżała w poczekalni -

sukienka

sukienka

sukienka

Zmykam... nie bijcie, bo i tak ledwie dycham :) Ostatnio znowu gorzej, ale to moze ta huśtawka pogodowa się przyczyniła.

Pozdrawiam cieplutko wszystkich zaglądających tutaj. Zarówno tych myślącyc podobnie jak i tych, którzy mają inne zdanie.

Do miłego...

Aha - gdyby ktoś nie wiedział jak łączyć szydełkiem te elementy, to krzyczcie - pokażę.